Home English Russian French Bulgarian Polish Deutsch Slovak Spanish Italian Greek Esperanto
search help
search in titles only
  FontSize-- FontSize++  

 Trzy życia

Rozmyślanie

Tego wieczora porozmawiamy o tym, jak wykorzystywać swój wolny czas. Nierozsądne wykorzystanie wolnego czasu psuje życie. Prawdziwy mistrz, organizuje prawidłowo swój wolny czas. Wie on, kiedy należy pracować, a kiedy odpoczywać. Wykorzystuje rozsądnie zarówno czas pracy jak i swój wolny czas, dzięki czemu jego sprawy układają się pomyślnie.

Zastanówmy się teraz nad metodą pracy. Jaka jest najlepsza metoda pracy? Trudno na to pytanie odpowiedzieć, gdyż jesteście w różnym wieku i macie różne pojmowania. Zapytam was w takim razie: jaka jest najlepsza metoda pracy dla starych, a jaka dla – młodych? Zgodnie ze współczesnym pojmowaniem, ludzie mówią, że starzy powinni sobie odpoczywać. O młodych zaś sądzą, że powinni sobie poużywać. A kto będzie pracować? Więc starzy mają odpoczywać, a młodzi używać sobie, dorośli natomiast mają pracować. Jest to niezrozumienie życia, biorące się ze sprzeczności pomiędzy ludźmi.

Istnieją trzy rodzaje życia. Pierwsze nazywam materialnym. W tym życiu człowiek myśli tylko o swoim bezpieczeństwie materialnym. Jeśli jest gospodarzem, hoduje krowy, owce, kury. Jeśli jest rolnikiem ma do dyspozycji pola, winnice. Jeśli jest przedsiębiorcą, posiada wiele domów, straganów, które wynajmuje innym. Gospodarz cieszy się na gdakanie kur, beczenie owiec, muczenie krów, rolnik – na obfity plon, a przedsiębiorca – duży zysk. Materialista dąży do nagromadzenia bogactw i jak zapewni sobie wszystko mówi: „Warto żyć!”. Poświęca on dziesiątki lat swojemu bydłu, polu i nieruchomościom, lecz wreszcie staje się przemęczony, zanudza się i mówi: „Człowiek powinien pomyśleć o sobie, o swojej duszy” i zaczyna sprzedawać wszystko, co ma. Nie rozumiejąc go, jego domownicy zastanawiają się, co się z nim dzieje, czemu sprzedaje bydło, swój majątek, któremu tyle lat się poświęcał.

Zatem, z materialnego życia, człowiek przechodzi do drugiego – duchowego życia, w którym zaczyna się zastanawiać nad zapewnianiem wszystkiego swojej duszy. Ubezpieczony materialnie, uważa, że może przeznaczyć swój wolny czas na pracę nad sobą i zaczyna się skupiać, rozmyślać na abstrakcyjne tematy. Człowiek, żyjąc życiem materialnym, wciąż nie pozbył się swojego egoizmu.

Trzecie, prawdziwe życie nazywam Boskim. Tu już egoizm nie istnieje. Jest to życie w doskonałej Boskiej Miłości, gdzie ludzki umysł i ludzkie serce rozwijają się prawidłowo. O ile w wypadku pierwszych dwóch żyć stosowane są metody wyróżniania, analizowania, o tyle z trzeciego życia metoda ta jest wyłączona – tu jest stosowane prawo Miłości – wykonywanie Woli Boskiej.

Studiując życie ludzi, którzy wiedli życie materialne i duchowe, widzimy, jak oni odkładają sprawy. Gdy chodzi o wyższe życie, rezygnację z egoizmu, mówią oni: „Gdy Bóg przemówi..., gdy Duch przyjdzie...”. Ile razy matka budziła swoje dziecko ze snu i ono kontynuowało spanie! Ile razy matka łagodnie je namawiała: „Wstań kochanie. Słońce już wzeszło”. Któż nie słyszał delikatnego głosu swojej matki: „Wstań kochanie”? Komu Pan nie powiedział: „Wstań, wyjdź na zewnątrz, słońce już wzeszło”? Każdy słyszał cichy głos Boga zapraszający go do wstania, lecz tak, jak dziecko, zamykał oczy i spał dalej. Wiele razy Duch przychodził do naszej duszy, stukał i... odchodził. Może znów przyjdzie, zastuka i jeśli nie ma gotowych do przyjęcia Go, znów odejdzie. Powiecie, że odnosi się to do starych, nie do młodych – bo oni mają wystarczająco dużo czasu. My zaś mówimy, że dzisiejsza epoka wymaga od wszystkich ludzi – młodych i starych, tej samej rzeczy: poradzenia sobie ze sprzecznościami i rozstrzygnięcia kwestii życiowych. Spójrzcie, co robią zwierzęta. Gdy znajdą się w niebezpieczeństwie, łączą się, by sobie pomagać. Porą zimową wilki zbierają się w watahę i idą razem napaść na jakieś stado. Nie chodzi o to, aby ludzie też się zbierali do powodowania szkód, lecz by wykonali jakąś rozsądną pracę. Czy wy też nie moglibyście się połączyć w duże lub małe grupy i pomagać sobie w trudnościach, wznieść się ponad nie? Czy człowiek powinien się poddawać warunkom i trudnościom, pozwolić, by zostały one jego panami? Człowiek może być panem warunków i trudności nie teoretycznie, lecz w praktyce. Czy choroba powinna przykuć człowieka do łóżka, przestraszyć go i spowodować, by uciekał się do cudzej pomocy? Gdzie podziała się jego wiedza? Gdzie podziała się jego wiara w Boga? W was powinno zjawić się pragnienie bycia w harmonii z Bogiem, by pracować z prawami żywej przyrody.

Jaki sens posiada wasza teoria, że znacie Boga, że dążycie do Boskiego życia, a przy najmniejszej trudności szukacie pomocy z zewnątrz. Zewnętrzna pomóc jest również odpowiednia, lecz wtedy, gdy zastosowałeś już swoją wewnętrzną wiedzę. Zjadłeś na przykład coś ciężkostrawnego, nie przeżułeś dobrze pokarmu – zażyj środek oczyszczający. Jeśli ci nie pomoże, poszukaj lekarza. Wielu religijnych i uduchowionych ludzi napycha swoje umysły i serca pokarmem, którego nie potrafią łatwo strawić, a potem poszukują przyczyny w otoczeniu. Mówią, że są naśladowcami nowej nauki, tzn. Boskiej, a jednocześnie cierpią na zaparcia. To jest niemożliwe. Boska nauka nie powoduje żadnego rozstroju w organizmie. Zanim ją przyjmiecie, powinniście zażyć środek oczyszczający, by oczyścić się absolutnie. Ten, kto stosuje Boską naukę, może stać się świętym. Żyje on w Miłości. Zobaczcie, jak zachowuje się dwoje młodych, którzy się prawdziwie kochają. Są jakby natchnieni, twarze mają otwarte i uśmiechnięte, są szczodrzy, gotowi na każdą ofiarę dla dobra tego, co wielkie na świecie. Posiadają takie same pojmowanie o życiu, przez co nie natrafiają na sprzeczności. Jeżeli dojdą do sprzeczności, pokazuje to, że cofają się do obszaru osobistego egoizmu. Jako uczniowie, powinniście wyzwolić się ze swoich złudzeń, byście wiedzieli, w którym życiu się znajdujecie: w materialnym, duchowym, czy Boskim. Świadomość tego, który wejdzie do świata Boskiego, ulega poszerzeniu się. Przechodzi on ze stanu gąsienicy do stanu motyla, tzn. z warunków ograniczających do wolnego życia. Jeżeli ktoś uważa, że wstąpił w Boskie życie, a nie wiedzie się mu, to jest na złej drodze. Możliwe, że to nie on jest przyczyną swoich niepowodzeń, lecz powinien wiedzieć, że istnieje coś, co go hamuje i przeszkadza. On jeszcze nie przerwał swoich starych połączeń.

Teraźniejszy świat jest pełen dusz, które pozostały w tyle w swoim rozwoju, tzn. pozostały w tyle na drodze ludzkiej ewolucji, przez co nie mogą samodzielnie korzystać z sił przyrody. Niektórzy z nich znajdują się w położeniu żebraków, którzy stukają do cudzych drzwi, prosić o chleb. Inni są w położeniu złodziei, a trzeci – pasożytów. Znając słabości człowieka, wykorzystują go, dopóki nie przejmą całego jego bogactwa i sił. Gdy spotkają jakiegoś dumnego człowieka, zaczynają podszeptywać mu, że jest uzdolniony, utalentowany, że może zająć wysokie stanowisko, naprawić świat. On daje się podpuścić tym podszeptom i robi wszystko, co możliwe, by stać się ministrem, by naprawić swój naród. Gdy zajmie upragnione stanowisko, zaczyna wydawać surowe prawa i nakazy, przez co zyskuje wielu wrogów. Potem te same istoty znów podszeptują mu: Zrezygnuj z wysokiego stanowiska, zmęczyłeś się już, nich inni ciebie zastąpią. On składa rezygnację, zadowolony, że dokonał czegoś pożytecznego dla swojego narodu. Na jego miejsca przychodzi inny, który od razu zaczyna go prześladować, podaje go do sądu, po czym pakuje do więzienia. Co on ma ze swojego wysokiego stanowiska? – Nic szczególnego, poza nieprzyjemnościami, trudnościami i cierpieniem.

To, co zachodzi, w życiu materialnym człowieka, zachodzi również w jego życiu duchowym. Do dumnego człowieka, który jeszcze nie przyswoił sobie umiejętności odróżniania i nie potrafi analizować swoich uczuć i myśli, przychodzą istoty ze świata duchowego, które pokazują mu, jak wykorzystywać siły Przyrody i stać się wielkim. Gdy człowiek połączy się z siłami przyrody, postępując zgodnie z podszeptywaniami tych istot, to, co powie i zażyczy sobie, się staje. Tym sposobem oni łączą go z ciemnymi i negatywnymi siłami przyrody, aż całkowicie go omotają. To nie jest Boskie. Abyście mogli odróżnić to, co Boskie, od tego, co ludzkie i od tego, co zwierzęce, powinniście najpierw nauczyć się praw rozróżniania oraz poradzić sobie ze swoimi słabościami. Dopóki człowiek posiada słabości, zawsze będzie podatny na wpływy niższych istot. Dopóki posiada słabości, będą w nim zawsze warunki dla pasożytów. Dlatego powinniście się strzec ich niebezpiecznego wpływu. Nie dokona się tego, uciekając przed nimi, lecz poprzez rozróżnianie ich zamiarów, myśli i uczuć. Rozróżnianie oznacza wewnętrzne widzenie. Nie umiejąc stosować tego prawa, ludzie natrafiają na nieporozumienia, spory i sprzeczności.

Nie mówię tego po to, by krytykować czy posądzać, ale byście przejrzeli. Każdy powinien oceniać swoje czyny, wiedzieć pod jakiem wpływem działa: czy pod wpływem tego, co Boskie w sobie czy pod wpływem niższych istot znajdujących się poza nim i wewnątrz niego. Gdy chcesz komuś zwrócić uwagę, będąc pod wpływem Boskim, mówisz: „Bracie, nie idziesz słuszną drogą. Zatrzymaj się, wróć trochę do tyłu, a znajdziesz drogę swojej duszy”. Jeżeli jednak zaczniesz go przeklinać, nazywać obłudnikiem, złym człowiekiem, to poddajesz się obcym i negatywnym wpływom i tym sposobem pętasz i siebie i swojego bliźniego. Jeżeli powiecie komuś, że jest obłudnikiem lub złym człowiekiem, on powinien posiadać te cechy w sobie. Wszystko, co mówicie, powinno być oparte na faktach. Każda negatywna i pozytywna cecha człowieka specyficznie odbija się na jego twarzy, głowie, rękach. Jeżeli tego nie posiada, nie możecie mu tego przypisać.

Zatem, jako uczniowie, po zastosowaniu prawa odróżniania, powinniście stosować prawo wewnętrznego przesiewania: oddzielać to, co potrzebne, od tego, co niepotrzebne, to, co istotne, od tego, co nieistotne. Jest to jedno z praw alchemii. Kiedy astronomowie robią swoje obserwacje? Wybierają oni ciche, spokojne noce, kiedy nie ma zawirowań powietrza. Bierzcie z nich przykład. Kiedy robicie obserwacje nad sobą, wybierajcie cichą, spokojną pogodę, gdy duchy nie poruszają waszego umysłu i serca. Jeżeli wprowadzają one zakłócenia i niepokój w waszym umyśle i w waszym sercu, obserwacje nie będą prawdziwe. Wprowadźcie pokój i ciszę w wasze umysły i wasze serca i przy cichym umyśle i spokojnym sercu połączcie się z Boską świadomością, w której żyjecie. Można to osiągnąć poprzez świadomą pracę nad sobą przez każdego z osobna, lub przez kilku razem. To pomaganie sobie nawzajem, mające na celu harmonizowanie się i zestrojeniu się

Gdy mówię o zestrojeniu, o nastawieniu ludzi, ludzie religijni i uduchowieni oponują, mówiąc, że oni nie potrzebują zestrajania się, albo że już są zestrojeni, skoro wierzą w Boga i ufają Mu. Gdy znajdą się przed jakąś przeszkodą, mówią: „Pan jest dobry”. Do któregokolwiek domu wejdziecie, wszędzie słyszycie tę samą śpiewkę: „Pan jest dobry, On nam pomoże”. – Pan jest dobry, rzeczywiście. On pomaga, lecz wy również powinniście sobie pomagać. To tak jakby ciągle słyszeć tę samą piosenkę – „Kwiatek miły, kwiatek piękny”. Jest to jedna z piosenek serca. Pójdziecie do innego domu i tam słyszycie inną – „Wiatr buczy, Bałkan jęczy”[1]. Jest to piosenka umysłu. Jednak serce i umysł nie kończą tylko na pierwszej piosence. Posiadają wiele piosenek – wszystkie należy śpiewać. Śpiewajcie trzecią piosenkę. Jaką? – Piosenkę duszy.

A zatem, ponieważ przeszliście już przez życie materialne i duchowe, przez życia osobistego egoizmu, pora już byście weszli do życia Boskiego. Wyrzućcie egoizm poza siebie, a połowę roboty będziecie już mieli za sobą. Gdy już skończyliście zadośćczynić egoizmowi, sprawa jest łatwa. Małe sprawy są łatwe. Chrystus też rozpoczynał od małych spraw, aż osiągnął doskonałość, dlatego też mówi: „Bądźcie więc i wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mat 5:48).

Trzy rodzaje życia oznaczają trzy kategorie ludzi: ogłoszony[2] czy też słuchacz, wierzący i uczeń. Ogłoszeni (słuchacze) mają powiązanie z życiem materialnym. Wierzą oni w bogactwa, w dobra materialne. W takim życiu człowiek daje 5, a bierze 100. Wierzącymi są ludzie z duchowego życia, w którym tyle, ile człowiek daje, tyle też bierze. Uczniowie mają powiązania z życiem Boskim. Do nich odnoszą się słowa Ewangelii: Kto chce być moim uczniem, co posiada niech rozda ubogim (...) wyrzecz się swojej matki i ojca. Potem przyjdź i chodź za Mną![3] Uczeń wie, jak rozdawać. Jeśli tego nie wie, nie jest on uczniem. Właśnie o nim Paweł mówi: „I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie (tzn. jeśli się ofiaruję), lecz Miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał (nikim nie jestem)” (1 Kor 13:3). Złożenie ofiary bez Miłości oznacza życie w osobistym egoizmie. Póki człowiek uważa siebie za centrum wszechświata, wciąż porusza się w osobistym egoizmie. Pragnie, by wszyscy mu się kłaniali. Uczeń, który żyje w świecie Boskim, jest ponad wszystkimi, nie myśląc o tym, nie uświadamiając nawet sobie swojego położenia, dzięki czemu nic dolnego i niższego jego nie dotyczy. To tak jakby powiedzieć, że komar, który usiadł na Mont Blanc, go zabrudził. Wysoki szczyt jest nieczuły na takie nieczystości i drobnostki w życiu. Padają tam silne deszcze, które wszystko wymywają. Pojawiają się tam wielkie burze, których powietrze wszystko oczyszcza.

A więc, jako uczniowie, powinniście pracować świadomie, przyjąć podstawy swojego przyszłego życia. Dlatego jest wymagane stosowanie Boskich reguł w życiu. Cokolwiek czyni człowiek, powinien wiedzieć, że czyni to dla siebie. Skoro tak jest, powinien on znać przejawy Boskiego życia, być pożytecznym najpierw dla siebie. Jeżeli jest pożyteczny dla siebie, będzie pożyteczny również dla innych. I wtedy, jeżeli w nim samym albo pomiędzy jego bliskimi pojawi się jakaś dysharmonia, on łatwo sobie z nią poradzi. Jakim sposobem? – Boskim. Tylko w Boskim życiu człowiek wszystko daje i łatwo rozwiązuje wszystkie kwestie. Rzeczywiście, nie ma większej rzeczy niż ta, by człowiek był w zgodzie z rozumnymi, wyższymi istotami, był w połączeniu z Bogiem i czuł Go w sobie.

Dziś od wszystkich wymagane jest, by przesiewali swoje myśli i uczucia, by je analizowali i zatrzymywali tylko te z nich, które są istotne, na których zawsze mogą polegać. Niechby i jedna myśl pozostała w waszej głowie i w waszym sercu, ale niech to będzie Boska myśl. To każdy może uczynić, lecz potrzebna jest mu wiedza. Skoro znacie Boskie reguły, będziecie je stosować tak, jak muzyk stosuje reguły muzyki, a malarz – reguły sztuki. Boskie reguły są ściśle określone, ten, kto wie, jak je stosować, zawsze będzie miał wyniki, nie materialne i tymczasowe, lecz wieczne. Powiecie, że do tego jest potrzebne polepszenie zewnętrznych warunków. Tak nie jest. Najpierw należy polepszyć stan lub warunki swojego umysłu, potem – polepszyć warunki swojego serca. Gdy to zdobędziecie, polepszycie warunki swojego materialnego życia, a następnie również duchowego. Skoro człowiek postawił dwie mocne podstawy swojego życia – materialną i duchową, Boskie życie przejawi się samo w sobie. Współcześni ludzie nie dochodzą do żadnych wyników, bo postępują dokładnie na odwrót. Chcą oni najpierw ubezpieczyć swoje życie materialne, a potem myślą o zrównoważeniu sił swojego umysłu i serca. Pracujcie nad swoim umysłem i sercem, byście wzmocnili swoją wiarę, byście zdobyli doświadczenia, na których będziecie polegać. Jakie doświadczenie zdobędziecie z wyrośnięcia jednego kwiatu, który dziś posadziliście w swoim ogrodzie, a on następnego dnia więdnie? Inna sprawa, gdy kwiat wyrasta, rozwija się, kwitnie, zawiązuje i daje owoc. Dopóki kwiat rośnie w Boskim ogrodzie, zdobywacie wiedzę i doświadczenia, które możecie wykorzystywać. Każdy człowiek posiada takie doświadczenia i wiedzę, lecz od wszystkich wymaga się, by uczynili krok do przodu, by zbliżyć się do Boga. Jest powiedziane w Piśmie Świętym: „Przystąpcie bliżej do Boga, to i On zbliży się do was” (Jakub 4:8). Niektórzy boją się uczynić krok na przód, by nie zaszedł w nich jakiś kataklizm. Jest to najprzyjemniejszy stan, jaki kiedykolwiek mogliby poczuć. Jest powiedziane: „Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat” (Jan 16:21). Jej smutek przeradza się w radość. Taki jest stan każdego, kto zbliżył się do Boga. Będzie płacz i szloch, męki i cierpienie, lecz smutek potem przerodzi się w radość. Nie jest to łatwe, trudne też nie jest, lecz wymagane jest bohaterstwo. Tylko tak człowiek może stać się silnym. Wielu zastanawia się, czemu nie widzą wyników swojej pracy. – Ten, kto żyje w swoim osobistym egoizmie, nie może spodziewać się wyników. To oczywiste. Ludzie, którzy tkwią bardziej w życiu materialnym, w życiu osobistego egoizmu, nie mogą siebie nawzajem akceptować. Kiedy się spotykają, pierwszą sprawą jest dowiedzieć się, kto w kogo wierzy i jakie ma przekonania. W Boskim życiu takich pytań się nie zadaje. Istnieje tam braterstwo. Czy dwaj bracia spotykając się, pytają siebie, jakiego kto jest wyznania? Oni wiedzą, że są braćmi, nic więcej ich nie obchodzi. Czy wy też nie możecie stać się braćmi, zlikwidować osobistego egoizmu? Ilu spośród was jest gotowych, by zrezygnować z czegoś? Jeżeli chodzi o zadeklarowanie się poprzez podniesienie ręki, to łatwe, lecz życie wypróbuje was na inny sposób. Spowoduje wam jakiś kłopot lub ogromny ból i zmusi was do pokonania go. Jeżeli łatwo poradzicie sobie, to zlikwidowaliście osobisty egoizm. Zamiast bólu głowy, gardła, nogi, ręki, przyroda spowoduje wam gdzieś na ciele wielki wrzód, przez który zapomnicie o wszystkich innych bólach i nieprzyjemnościach. Wasza uwaga będzie skupiona na wrzodzie i gdy on się przebije i wycieknie, wszystkie wasze choroby znikną. Cieszcie się, jeżeli poprzez duży wrzód wyzwolicie się z wszelkich przejawów osobistego egoizmu i przygotujecie się do Boskiego życia.

Zacznijcie więc pracować nad sobą, by wyzwolić się z materialistycznego pojmowania życia i osobistego egoizmu, byście mogli wejść do Boskiego życia. Powiecie, że jeszcze nie nadszedł na to czas, że brak dobrych warunków do pracy, że brak wam wiedzy itd. Kiedy nadejdzie czas do pracy? Czy na starość? Człowiek powinien ciągle pracować i jako stary i jako młody. To, co Boskie, umieszczone w człowieku nie starzeje się, nie traci swojego znaczenia. Czy powinniście być podobni do tego starca, który chwalił się swoim niegdysiejszym bohaterstwem w przeskakiwaniu rowów. – Skoro tak, to przeskocz ten – powiedzieli mu ci, przed którymi się chwalił. – Czemu nie, przeskoczę. Rozpędził się do skoku, lecz od razu spadł do rowu. Gdy poczuł się zawstydzony, powiedział: „Teraz starość nadeszła, inaczej było, kiedy byłem młody”. Wyciągnęli go z rowu. On rozejrzał się w jedną, potem w drugą stronę i cichutko powiedział sobie: „To, co było kiedyś, jest i teraz”. Pamiętajcie: Czy człowiek jest młody, dorosły czy stary, to, co Boskie w nim, nie zmienia się. Czy żytnie ziarenko może się zmienić? W procesie swojego rozwoju ono tylko robi się grubsze, lecz jego zarodek pozostaje ten sam. Człowiek żyje z takimi dążeniami, jakie ma w swojej młodości. Z nimi on żyje, wyrasta, rozwija się, z nimi też odchodzi na tamten świat. Ten, kto jest szlachetny, pozostaje szlachetny i w swojej młodości i w starości. Kamień szlachetny jest zawsze szlachetny. Gdziekolwiek go znajdziesz, w czystym lub nieczystym miejscu, on nie traci tej swojej własności. Ten, kto go pozna, oczyści go i postawi na jego miejscu. Ten, kto go nie zna, porzuci go jak coś niepotrzebnego. Dusza to kamień szlachetny w człowieku. W niej ukryte są warunki do jego rozwoju. Poprzez duszę człowiek łączy się z Boską świadomością i zaczyna świadomie pracować dla Boga. Nie oznacza to, że powinien on opuścić swoją pracę i oddać się służeniu Bogu. Służenie Boskiemu Początkowi na świecie, oznacza bycie świadomym, że wszystko należy do Boga. Jakkolwiek się pracuje, powinno się mieć na uwadze Jego obecność, wiedzieć, że oko Boskie jest wszędzie i widzi wszystko. Gdy jedna Boska myśl wejdzie do waszego umysłu, przyjmijcie ją, skądkolwiek, by ona nie pochodziła. Dajcie wolną drogę temu, co Boskie w sobie i bądźcie gotowi wyjść z kokonu i jak motyl iść od kwiatu do kwiatu zbierać słodki nektar życia.

Teraz każdy powinien zapytać siebie, czy może świadomie wejść do Boskiego życia jako uczeń i rozpocząć naukę. Człowiek był już w Boskim życiu i powinien znów do niego powrócić. Utracił je kiedyś i ubolewa nad tym. Dlatego, gdy zobaczycie, że ktoś nad czymś boleje, wiedzcie, że przyczyna jego smutku bierze się z jego odejścia od prostej, tzn. Boskiej drogi. Skoro oddalił się, utracił swoją drogę i z tego powodu poszukuje jej do dziś. Dążcie do tego, co Boskie, ponieważ ono nada sens życiu. Człowiek może wejść w nowe życie tylko poprzez to, co Boskie, w nim, tzn. w życie wolne od długów, wolne od zabiegania o sprawy materialne, wolne od osobistego egoizmu. Wejść w nowe życie, oznacza znaleźć sens życia. Sens życia jest zawarty w kochaniu – kochaniu i byciu kochanym. Oprócz kochania wszystko jest przejściowe, zmienne i nietrwałe. Człowiek może stracić wszystko, lecz miłości nigdy. Ona z nim przychodzi i z nim odchodzi. Bez kochania świat fizyczny traci swój sens, lecz również ludzkie kochanie bez Boskiego kochania także traci swój sens. Cenisz coś ze względu na przyjaciela, który ci to dał. Dopóki kochasz swego przyjaciela, doceniasz wszystko, co on ci dał, gdy przestaniesz go kochać przestaniesz doceniać również przedmioty, którymi cię obdarował. Jeśli lubisz poetę, pisarza czy uczonego, będziesz czytał również jego książki. Miłość nadaje sens rzeczom. Bez niej człowiek żyje w świecie iluzorycznym. To oczywiste. Skoro straci to, co wieczne i niezmienne w swoim życiu, pozostaje tylko z tym, co przejściowe, doczesne. Dlatego mówię: Nie czyńcie tego, co doczesne, centrum swojego życia. Na przykład pokarm – to coś doczesnego. Jest on warunkiem życia, ale nie sposobem na nie. Dopóki żyjesz będziesz jadł, lecz przyjdzie dzień, kiedy opuścisz ziemię i nie będziesz jadł. Dopóki jesteś na ziemi, będziesz się męczył, będziesz się trudził, lecz przyjdzie dzień, w którym męka i trud będą zastąpione pracą – najprzyjemniejszą rzeczą w życiu. Dopóki człowiek posiada zapotrzebowania fizyczne, męczy się i trudzi się, lecz nie jest to potrzebne. Pijak również mówi, że trzeba pić, lecz picie wina nie jest obowiązkowym prawem. Naruszając prawa wolności, człowiek stworzył prawo konieczności, dzięki czemu ziemia jest pełna cmentarzy. Bóg powiedział do Adama: Ze wszystkich owoców możesz spożywać, ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść (Rozd. 2:16-17). Adam nie posłuchał się Pana, spożywał z zakazanego drzewa i opuścił raj. Od tamtej chwili pojawiło się na świecie prawo konieczności.

Co powinien uczynić człowiek, by powrócić znów do raju? – Postępować zgodnie z Boskim prawem. Ludzki duch może powrócić tam, skąd przyszedł. Kiedy świat będzie naprawiony? – Wtedy, gdy ludzie przyjmą bezinteresownie Miłość i zastosują ją. Dziś oni pracują za wynagrodzenie za wykonaną pracę. W przyszłości, gdy zastosują Miłość, będą pracować, nie wymagając zapłaty. Monetą wymienną pomiędzy ludźmi będzie Miłość. Wtedy będą oni wolni, będą latać jak motyle, będą daleko od swoich kokonów. – Czy mamy w to uwierzyć? – Wierzcie i myślicie. Wiara jest związana z ludzką inteligencją, z ludzkim umysłem. Kto wierzy i myśli, może uczynić coś rozsądnego. Kto nie wierzy i nie myśli, będzie deptać w jednym miejscu.

Nowa kultura wymaga mądrych ludzi. Jeśli uważacie, że ze swoimi obecnymi wierzeniami i pojmowaniami możecie wejść do nowej kultury, to źle myślicie. Pierwszym warunkiem do wejścia w nowe życie jest przyjęcie tego, co Boskie. Kto przyjmie to, co Boskie w sobie, łatwo rozwiąże nawet najtrudniejsze pytania. Kto tego nie przyjmie, zabrnie się w ślepy zaułek. Wielu tam dotarło i nie mogą iść do przodu. To jest przyczyną tego, że mówią oni tylko o swoich dawnych doświadczeniach. Od nich niczego nowego nie usłyszycie. Oni ciągle mówią o swojej przeszłości: Byliśmy kiedyś bardziej religijni, lepsi. Kto mówi ciągle o swojej przeszłości, jest stary. Nie ważne, jaki byłeś w przeszłości, ważne jest, jakim jesteś dziś i jaki będziesz jutro. Bóg nie starzeje się. On mówił w przeszłości, mówi teraz i w przyszłości również będzie mówić. Zatem, niech przeszłość pozostanie wspomnieniem. – Czy coś ze mnie jeszcze będzie? – Jeżeli wierzysz, będzie. Jeżeli nie wierzysz, nie będzie. – Czy będziemy znać się w przyszłości? – To od was zależy. Jeżeli się kochacie, będziecie znać się. Jeżeli nie kochacie się, nie będziecie siebie znać. Kochać kogoś, znaczy być gotowym ponieść wszelkie ofiary dla niego. Na razie ludzie nie znają się tak, jak powinni. Żyjąc, ciągle poznają siebie nawzajem coraz lepiej. Każdy dzień niesie warunki dla nowego poznawania. Każdy rok odkrywa coraz to nowe rzeczy o człowieku. Oznacza to poznawanie Boga. Przy stopniowym poznawaniu Boga dochodzimy do Miłości w jej stanie wstępującym. Wszyscy ludzie nie mogą przyjąć Miłości od razu, lecz stopniowo. Mówiąc o przyjmowaniu tego, co Boskie, nie mamy na myśli opuszczania życia. Myślenie w ten sposób to wypaczone zrozumienie spraw. Należy żyć, przyjmując to, co Boskie i wykonując Wolę Boską. Tylko w ten sposób naprawimy swój świat wewnętrzny, tzn. swój umysł i swoje serce. Kiedy ludzie naprawią swoje umysły i serca, świat również będzie naprawiony. Gdy człowiek naprawi siebie, widzi, że i świat jest naprawiony. Zatem wymagane jest od niego, by ustalił ład i porządek w sobie, by usunął wszystkie przeszkody ze swojej drogi. Wtedy będzie żył według Boskich praw. Ludzi świeccy posiadają prawa, lecz nie przestrzegają ich. Ludzie religijni nie uznają praw, lecz ani jedni ani drudzy nie żyją tak, jak powinni. Aby naprawić swoje życie, wszyscy ludzie powinni żyć zgodnie z Boskimi prawami.

Współcześni ludzie przeszli przez kilka stanów: byli niewolnikami w Egipcie, wyrabiali cegły. Potem Mojżesz wyprowadził ich na pustynię. Na górze Synaj dano im prawa, według których mieli żyć i tu się zatrzymali. Teraz powinni wejść do ziemi Kanaan, przyjąć Boski Początek, ustalić porządek w swoim życiu i wykonywać Wolę Boską. Każdy może być wzorcem Boskiego życia. Jeżeli mocno tego pragnie, osiągnie to. Wystarczy, by w jednej chwili podjął decyzję, że będzie żyć nowym sposobem, by wypracować w sobie wzorce człowieka żyjącego w Boskim świecie. Jeżeli zadecyduje raz, żadne wahanie nie jest dozwolone. – Co poczną moi bliscy? – Oni też pójdą twoim śladem. Nie można nie naśladować człowieka, który żyje zgodnie z Boskimi prawami, który jest gotowy na wszelkie ofiary dla dobra swojej duszy, jak również dla dobra swoich bliźnich. Rozpocznijcie od małych doświadczeń, nie od dużych. Jest ważne, by doświadczenia wychodziły udane. Niech każdy głęboko w sobie zapyta siebie, czy jest gotowy służyć Bogu. Jeśli odpowie sobie pozytywnie, niech rozpocznie swoją pracę. To się odnosi i do młodych i do starych. Młodzi są niczym ci, którzy idą na front, a starzy to ci, co zabezpieczają tyły. Jeżeli tyły nie są dobrze zorganizowane, młodym trudno będzie wytrzymać na froncie.

Jako uczniowie życia, powinniście mieć świadomy stosunek do niego, dać przykład poprzez swoje życie. Nie chodzi o krytykę, lecz o pracę. Każdy powinien żyć rozsądnie i stosować metody przyrody. Weźcie nasionko i je posiejcie. Pierwszego roku zakiełkuje, na drugi rok pojawią się listki i gałęzie, po kilku latach roślinka zakwitnie, zawiąże się i da owoce. To, co dzieje się w przyrodzie, dzieje się także i w człowieku. Niektórzy dopiero teraz kiełkują, inni puszczają już liście, trzeci rozkwitają, a niewielu zawiązało owoce. Cieszcie się każdym naturalnym procesem, jaki w was zachodzi. Nie ma potrzeby, byście od razu zakończyli swój rozwój. Ważne jest, abyście zachowali stan, przez który przechodzicie. Jeżeli wykiełkowaliście, strzeżcie swojej łodygi, by nie zjadła jej jakaś istota astralna. Jeżeli puściliście liście i rozkwitliście, strzeżcie swojego kwiatu. Jeżeli zawiązaliście owoc, strzeżcie swojego owocu.

Zadaniem niższych istot astralnych, jako pasożytów, jest czerpać gotowe soki z istot wyższych. To jest powodem tego, że człowiek łatwo traci stan swojego dobrego samopoczucia. Gdy straci je, powinien czynić wysiłki, by powróciło. Aby wytrzymywać ataki istot astralnych, powinniście grupować się po kilku razem i tworzyć pomiędzy sobą środowisko harmonijne, w którym działałaby Miłość. Jest Ona bronią przeciw wszelkim zewnętrznym i wewnętrznym atakom. Miłość przejawia się w każdym człowieku, lecz koryto, w którym płynie powinno być głębokie. Jeżeli jest ono płytkie, miłość będzie się rozlewać i zamiast dawać dobre wyniki tylko zrobi kałużę w okolicznym terenie. Dlatego więc, pracujcie, myślcie, byście stworzyli w sobie warunki do nadejścia Miłości pośród was i wewnątrz was. Tylko w takiej sytuacji możecie usłyszeć wielkie rzeczy. Gdy przygotujecie sprzyjające warunki dla Miłości w sobie, ona da wam metody pracy. Miłość jest wielką i świętą rzeczą. Nie przychodzi Ona zawsze i nie odkrywa się każdemu. Co robi człowiek, gdy chce opowiedzieć o swoim świętym doświadczeniu komuś? Najpierw bada człowieka, by dowiedzieć się, czy on będzie mógł docenić jego doświadczenie, czy go nie wyśmieje. Dlatego właśnie Chrystus mówi: „Nie rzucajcie swych pereł przed świnie” (Mat 7:6). Miłość to święta rzecz. Odwiedza ona tylko tych ludzi, którzy gotowi są ją zrozumieć, przyjąć i zastosować. Kto jej nie rozumie, nie może jej docenić i zamiast budować, on niszczy, pęta to, co Boskie w sobie. Uczeń powinien budować, a nie niszczyć. Zatem, kiedy ktoś zwierza wam się ze swojego świętego doświadczenia, poświęćcie mu cała swoją uwagę. Jeżeli powiecie, że jest ono nic niewarte, urazicie jego ducha, i przez to utrudnicie również sobie. Otwórz swoją duszę dla Boskiej świadomości i rozważaj rzeczy z tej pozycji. Dopóki nie przyjmiesz Boga jako obiekt swojej miłości, niczego nie możesz osiągnąć. Twoja myśl powinna być skupiona zawsze na Bogu. Żadna siła nie jest w stanie uczynić ci zła. Na przykład ktoś jest skazany na powieszenie. Jeżeli jego świadomość jest połączona z Bogiem, lina się zerwie i on pozostanie żywy. Jeżeli zwiększycie wibracje waszej myśli, nawet hartowana stal rozsypie się w proch.

Współcześni ludzie oczekują, że Bóg wszystko zapewni. Lecz Pan mówi: Wy też powiedzcie, i stanie się to, czego chcecie. Ale żeby stało się tak, powinniście wiedzieć, jak prosić. Kiedy małe dziecko prosi z Miłości, ojciec się wzrusza i daje wszystko, lecz gdy ono rozkazuje i próbuje coś narzucać, ojciec nic nie daje. Zatem jeżeli zwrócicie się do Boga z Miłością, wszystko może się stać. Teraz wszyscy, młodzi i starzy powinni otworzyć swoje serca na Boską Miłość i poznać ją. Jest powiedziane: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął” (Jan 3:16). Wy też powiedzcie: Ja tak umiłowałem Boga, że ofiaruję wszystko, by poznać Go. Jeżeli zastosujecie tę Miłość, siła przyjdzie – wszystko od was zależy. Takie jest motto, nad którym powinniście rozmyślać. Nadszedł już czas, byście poznali Boga – byście przeszli do tego, co wieczne. Niektórzy powiedzą, że znają Boga. Nawet Chrystus, przed próbą poprosił, by ominął Go ten kielich, lecz potem powiedział: Panie, wiem, że wszystko pochodzi od Ciebie, niech Twoja wola spełnia się! Jak przejdziecie przez wielkie cierpienia wy również zdobędziecie to doświadczenie – zrozumiecie, że wszystko dane jest od Boga. I powiecie: Panie, niech Twoja wola spełnia się!

Modlitwa osobista

Wykład wygłoszony przed Ogólną Klasą Okultystyczną dnia 24 lutego 1922 roku w Sofii, godz. 19-21

(wykład pierwszy)

[1] Tekst z rewolucyjnej piosenki Bułgarskiego Ruchu Wyzwoleńczego.

[2] Archaiczne słowo oznaczające kogoś, kto jest gotowy przyjąć wiarę chrześcijańską, nowego chrześcijanina; w tym kontekście oznacza najniższy stopień w szkołach duchowych, słuchacza wykładów.

[3] Przepowiedziane Mat 19:21 oraz Łuk 14:26

Tłumaczenie: Gerasim Stojczew Galitonow

Podziękowania dla Alicji Kiejko za pomoc w pracy nad polską wersją

Copyright (c) 1997 Publishing House "Byalo Bratstvo" All Rights Reserved

 

Home English Russian French Bulgarian Polish Deutsch Slovak Spanish Italian Greek Esperanto

About    Search History    Top 100    Search Help