Home English Russian French Bulgarian Polish Deutsch Slovak Spanish Italian Greek Esperanto
search help
search in titles only
  FontSize-- FontSize++  

 Przebudzenie Zbiorowej Świadomości

Proszę, bądźcie tak dobrzy i wysłuchajcie mnie, nie będę mówił długo. Do mądrego człowieka nie trzeba mówić długo. Należy mówić krótko, rozumnie, w sposób zrozumiały. Ponieważ szanuję was oraz darzę szacunkiem, chcę mówić krótko, jasno – jak do ludzi mądrych.

Życie na Ziemi jest muzyką. To Życie porusza się w trzech kierunkach. Wyraża się poprzez język muzyki: jedna droga wybrzmiewająca w tonacji durowej prze dziarsko naprzód niczym wojskowi podczas parady, inna - w tonacji molowej jakby wyrażała smutek a jeszcze inna zawiera w sobie harmonię ich obu. Są to trzy wielkie metody, trzy wielkie prawa, które regulują nasze życie. Kiedy nie rozumiemy głębokiego sensu Życia, skupiamy uwagę na drobnostkach, zastanawiamy się, dlaczego Życie układa się tak, a nie inaczej.

Miejcie na uwadze, że ja podtrzymuję pozytywny pogląd nauki doświadczalnej w Życiu. Wszystko, o czym mówimy, zostało sprawdzone dziewięćdziesiąt dziewięć razy i nie ma w nas wątpliwości nawet tak niewielkiej jak jedna milionowa część tego przekonania. Wątpliwość to oznaka braku dostatecznej wiedzy o świecie. Nie mówię, że ignoranctwo jest złe - jest ono świadomością w procesie rozwoju. Wszystkie małe dzieci, które się rodzą, są z początku ignorantami, ich świadomość powinna stopniowo przebudzać się i rozwijać.

A więc, wyrażając się w ściśle naukowym języku, ludzka świadomość przechodzi przez trzy stopnie rozwoju: stopień esencjalny, stopień substancjalny, i stopień materialny. Esencjalny stopień zawiera zasady Życia, substancjalny stopień zawiera prawa Życia, a stopień materialny – fakty Życia. Zatem, zgromadzone przez nas fakty ze świata, tzn. naszych osobistych małych doświadczeń, które zdobywamy w życiu, gdy wykształcą się odpowiednio, tworzą pewne prawo i mówimy wtedy, że dane prawo działa w ten lub w inny sposób. Współcześni uczeni twierdzą, że owe prawa to pewien mechanizm, lecz prawo to żywa istota. Prawo może istnieć tylko u istot, które są rozumne, czują świadomość przeszłą z materialnego stopnia, z faktów do praw, z własnego - do wspólnego i od wspólnego – do tego, co całościowe.

Pytamy siebie, co jest dla nas najważniejsze, po tym jak odnaleźliśmy się na Ziemi? W obecnych warunkach ludzie uważają, że najważniejsze jest Życie na Ziemi, to czy jesteśmy materialnie zabezpieczeni. Wszystkie narody osobno i razem dążą do dobrobytu dla swojego materialnego zabezpieczenia. Mamy dziś do czynienia z walką ekonomiczną. Dążenie narodów do materialnego dobrobytu jest pewnym ruchem. Ludzka świadomość przechodzi z tego, co materialne, do tego, co substancjalne, innymi słowy następuje przebudzenie świadomości zbiorowej człowieka. Ludzkość, do teraz, kierowała się zbiorową podświadomością jak zwierzęta, a od tej chwili cała ludzkość przechodzi do wspólnej świadomości tym samym ludzie zaczynają uświadamiać sobie, że są potrzebni jeden drugiemu. Dotychczas każdy człowiek żył sam dla siebie, każdy szukał zbawienia dla siebie. A od tej chwili, w całej ludzkości jest pewien wewnętrzny impuls do polepszenia wspólnego stanu – rozumianego nie – jako polepszenie bytu jednej klasy społecznej, ale jako podniesienie jakości życia wszystkich ludzi. I to w pewien rozumny sposób, a nie poprzez myślenie, że sami sobie polepszymy stan swojego życia.

Tysiące lat temu ludzkość sama pogorszyła stan swojego bytowania. Były ku temu pewne przyczyny, ale nie będę się nad nimi rozwodził. Były to czasy, gdy Ziemia przypominała Raj, roślinność była wyjątkowo bogata w tysiące, miliony owoców, a ludzie odżywiali się tylko owocami. Lecz nadeszła epoka lodowcowa na Ziemi, spowodowana przez pewne fizyczne zjawiska. Wtedy ta urodzajność Ziemi spadła, wskutek tego ludzie zaczęli jeść mięso, wybijać nie tylko zwierzęta, lecz również siebie nawzajem. Dlatego do teraz pomiędzy ludźmi zachowało się powiedzenie: „Psuć komuś krew”.

Jeśli jeden napsuje krwi drugiemu, co przez to zyska? Jeśli jeden zniszczy drugiego, jaka z tego korzyść? Jest to przejaw niezrozumienia Życia. Brak zrozumienia Życia występuje nie tylko pomiędzy zwykłymi ludźmi. Także religijni, uduchowieni ludzie, którzy uważają się za obcujących z Bogiem, którzy przewodzą innym, również oni zatracili prawidłowe pojmowanie Życia. Ja wam mówię Prawdę. Wielu tego nie czyni, nie dlatego, że nie chcą, że wolą coś ukryć, lecz dlatego, że jest to w ich sytuacji naturalne. Gdy komuś wbije się w nogę kolec, robi się nerwowy. Usuńcie kolec, a człowiek się uspokoi. Jeżeli dziś współcześni ludzie są źli, to z powodu kolca, który tkwi w ich ciele i nie daje im spokoju.

Nawet apostoł Paweł mówi, iż miał w sobie ów kolec. Ja nie spotkałem jeszcze człowieka bez kolca.

Dopóki ten kolec jest w nas, nie możemy myśleć rozumnie, nie możemy rozumować prawidłowo. Nasza filozofia jest zniekształcona na skutek jego obecności. Usuńcie kolec, a będziecie mieć prawidłowe pojęcie Życia.

Pewien angielski handlarz poprosił duchownego, aby ten opowiedział mu, czego naucza Pismo Święte. Duchowny opowiadał mu to i owo. Handlarz jednak prosił: „Nie, powiedz mi konkretnie, w paru słowach, czym jest ta nauka”. On chciał dotrzeć do sedna jak do jądra orzecha, zrozumieć te nauki. Na końcu duchowy poradził mu, by kupił sobie Pismo Święte, a wtedy wiele rzeczy zrozumie. Handlarz kupił je i czytał, przeczytał bardzo wiele, lecz, od kiedy wszedł w posiadanie księgi, jego interesy zaczęły iść źle. „Od kiedy kupiłem tę książkę, same nieszczęścia mnie nawiedzają”, mówił zdenerwowany. I pewnego dnia wrzucił Pismo Święte do ognia. Gdy się spalało, pewien mały skrawek strony odpadł na bok i się zachował. Handlarz wziął go w dłonie i przeczytał: „Bóg jest Miłością”.

Współcześni chrześcijanie zastanawiają się, co to właściwie jest chrześcijaństwo, co to za religia? I opowiadają, że chrześcijaństwem jest to lub tamto. Nie, nie, Bóg jest Miłością, która musi zjednoczyć ludzi, aby żyli w Miłości, Pokoju i Braterstwie, a to czy są oni królami, rządzącymi, jakie położenie społeczne posiadają, są to sprawy drugorzędne. Wszyscy ludzie powinni żyć w Miłości, po bratersku, powinni szanować się nawzajem. Wszyscy powinni dzielić się po bratersku, nie przemocą, lecz w sposób dobrowolny i świadomy.

Dotykając tego zagadnienia, powstają też kolejne pytania: czy istnieje życie pozagrobowe czy nie, która religia jest najbardziej prawidłowa i inne podobne.

Ja mówię: na świecie jest tylko jedna Nauka, która może polepszyć nasze domy, i jest to nauka o rozumnej Miłości, a nie teraźniejszej klasowej miłości. Miłość jak zasada, Miłość, która zawiera w sobie element samoofiarowania się. Miłość, która zawiera w sobie miłość matki, miłość brata, miłość przyjaciela, miłość świętego, miłość najbardziej wywyższonych ludzi i na świecie. I gdy taka Miłość zagości w nas, nasze oczy przejrzą.

Jest wielu ludzi na świecie, którzy nie wierzą czy nie mają pojęcia o istnieniu w człowieku tzw. szóstego zmysłu. Każdy umie widzieć. Gdy któryś młody chłopak zakocha się w brzydkiej dziewczynie, dostrzega w niej to, czego nikt inny nie potrafi dostrzec. On mówi: „Ta dziewczyna jest niczym drogocenny kamień”. Gdy kochamy kogoś, widzimy jego zdolności, jego zalety. Gdzie one są? - Jest jedno miejsce, gdzie widzimy te dary. Gdy zaś nie kochamy jakiegoś człowieka, możemy nawet przypisać mu jakieś złe cechy.

Teraz na świecie zaczyna działać pewne wielkie prawo. Miejcie na uwadze, że świat wszedł już do nowej fazy i nie upłynie nawet dziesięć lat, a siła tego prądu się zwiększy. To wielkie prawo działa teraz we wszystkich ludziach, działa ono w ludzkich mózgach i sercach. Owo działanie widać nawet w tym, że dziś nie wszyscy ludzie są spokojni. Czemu? Jeżeli mówimy o biednym i powiemy sobie, że nie są spokojnymi przez to, że za dużo pracują. To rozumiem. Lecz dlaczego uczony, dlaczego bogaci nie są spokojnymi? I pierwszy i drudzy, i ludzie religijny – wszyscy się niepokoją. Dlaczego? – Dlatego że posiadają tylko wierzenia, a brak wiary. Jeżeli dziś istniałoby prześladowanie za wiarę, nie wiem czy kilkoro by wytrzymało. Dziś wszyscy ludzie są chrześcijanami, dlatego że nie ma kto ich prześladować, lecz wiarę każdego człowieka można, wypróbować tylko w cierpieniach. Samopoświęcanie można wypróbować w biedzie, w nędzy, wtedy gdy nadejdzie ciężki moment. Jeżeli człowiek poświęci swoje życie, wtedy poddawany próbie jest również jego charakter.

Teraz, co jest największym dobrem na świecie? – Czy dobro jednostki, dobro jednego narodu, dobro całej społeczności czy dobro całej ludzkości? To jest ta sama rzecz. Każdy człowiek jest miniaturą całej ludzkości. Zatem, każdy naród w swoim rozwoju stanowi całą ludzkość w pomniejszonej formie. Dlatego też, gdy mówimy o jednostce, mam na myśli człowieka jako pewną pestkę. Gdy mówimy o pewnej społeczności, mam na myśli, że ta pestka zaczęła rosnąć. Gdy mówimy o narodzie, mam na myśli, że ta pestka zaczęła wyrastać, a gdy mówimy o ludzkości w całym jej wymiarze, ma na myśli, że ta pestka się rozgałęzia, wypuściła kwiaty i zawiązała owoce. Gdy rozumiemy w ten sposób Życie, zauważymy również, że każdy z nas jest istotnym czynnikiem rozwoju ludzkości.

My nie pojmujemy ludzkości w ten sposób, że jedna jej połowa jest stworzona po to, aby żyła w Niebie, a druga połowa – w Piekle. Ja wiem, że gdy pojmujemy Boga jako Miłość, wszyscy żyjemy w Niebie, a poza nim wszystko jest pustką. Aby poznać Boga, musimy mieć Miłość. W tej Miłości, każdy człowiek, każda forma jest jednym czynnikiem. Te formy, w których obecnie istniejemy, nie są ostatecznymi. Czy myślicie, że pierwszy raz przychodzicie na Ziemi, że rodziliście się po raz pierwszy? Nie, wszyscy posiadacie pewną długą historię i jeżeli ktoś ją wam opisze, wyda się wam to bardzo ciekawe, jacy byliście w przeszłości i jacy będziecie w przyszłości. To jest wielki proces, przez który przechodzimy. Kiedy człowiek jest prawidłowo rozwinięty i szlachetny, na przykład, jest on świadomy, że wszyscy ludzie powinni żyć w Miłości. Jakikolwiek on jest, zastosuje wszystkie warunki w Życiu i wspomoże dobro ogółu. Tylko Miłość zapewnia wszystkie te warunki.

Nie będę się zatrzymywał, aby wyjaśnić, z czego wynikają walki na świecie. Dla mnie są one w pewien sposób naturalne. Objaśnię to wam w następującym przykładzie: weźcie dwa drzewa, które zasadzono blisko siebie. Te dwa drzewa z licznymi liśćmi, kwiatami, gałęziami dobrze sobie żyją, jak bracia, porozumiewają się, lecz w pewnym momencie dmucha wiaterek i gałęzie z liśćmi przelatują jeden obok drugiego, skręcają się koło siebie. Wiaterek robi się silniejszy, rodzi się burza, gałęzie silnie uderzają jedne o drugie. Zaczynają pytać się nawzajem: „Co się tak pchacie?” Pytam gdzie stoi przyczyna na zewnątrz, czy wewnątrz? – Przyczyna jest na zewnątrz. Dzisiejsze przyczyny braku porozumienia pomiędzy ludźmi są również zewnętrzne, są to warunki ekonomiczne. To jest wiatr, który powoduje, że ludzie nie mogą się porozumiewać i walczą. Niektórzy pytają ile czasu będzie trwała ta burza? Burza może trwać 24 godziny, 48 godzin, najdłużej trzy dni i wszystkie liście po tym zaznają spokoju. Teraz na świecie jest właśnie taka burza, która nas popycha, przesiewa, przez nią też będą poturbowane nogi i głowy. Dlatego nie obrażajcie się, ta burza wkrótce ustanie. Ta socjalna burza ustanie za czterdzieści pięć lat, lecz tylko jeżeli ludzie zmądrzeją. Jeżeli jednak nie wyciągną nauki ze swoich doświadczeń, aby polepszyć swojego życia, burza ta będzie trwała dłużej. Jeżeli jednak wyciągną naukę ze swoich doświadczeń, czas trwania burzy będzie skrócony, ponieważ wielkie prawo, które kieruje światem jest rozumne – niezależnie od tego czy człowiek wierzy czy nie.

Jest na świecie pewna rozumna siła, pewne wielkie prawo, które powoduje, że ludzie, którzy wierzą, jak i ludzie, którzy nie wierzą, myślą i działają w taki sam sposób. Widziałem wielokrotnie ludzi niewierzących w Boga, nie chodzących do kościoła, lecz rzucających się do wody, by uratować kogoś, ryzykujących własnym życiem. Na takiego człowieka nie działa prawo mechaniczne, jest to inne prawo – jest on urodzony posiadając prawa samo poświęcania się. Zatem, niesie on w sobie coś więcej niż formalna religia. Religia zjawiła się później na świecie. Niektórzy pytają „czy ty jesteś religijny?” Człowiek może być religijny, a mimo to nieuczciwy. Religia to nie firma, pokazująca czy dany człowiek jest uczciwy lub nie. Ażeby zobaczyć, że tak jest, odwiedźcie na przykład wszystkich handlarzy, którzy idą do kościoła i wierzą w Boga, sprawdźcie ich rachunki i jak sprzedają. Inne jest prawo, które rządzi światem. Miłość powinna istnieć w ich sercach, powinni stać się świadomym siebie ludźmi, którzy nie będą okłamywać swego brata. Spowoduje to, że będą oni patrzeć na interes pozostałych ludzi, jak na swój własny, oraz nie będą sprzedawać swoim braciom złych towarów. Tylko w ten sposób patrząc na swoje sprawy, będziemy mogli pojąc miłość.

Jeżeli postawimy akcent na narodowości – zaczniemy pytać: „Czy ty jesteś Bułgarem, czy jesteś Anglikiem, czy jesteś Francuzem, czy ty jesteś Niemcem”, nie dogadamy się. Mówimy czasami: „Bułgar to zła rzecz”. Są to poglądy indywidualne, nie jest to kolektywna świadomość, nie jest to jeszcze Boskie prawo. W narodach jeszcze nie ujawnia się ta Boska zasada. W tych narodach, każdy patrzy na swoją ekonomię. Żaden naród nie ma pierwszeństwa przed innym, każdy posiada swoje miejsce. Jeżeli na przykład podniosę swoją rękę i wyprostuje jeden z palców do góry, i ten palec pomyśli sobie, że ma przewagę nad pozostałymi, co się stanie? Jeden palec wskazuje tylko na kierunek spraw, lecz tylko jeden palec nie może pracować; pracę wykonują wszystkie palce, każdy palec ręki jest na swoim miejscu. Tylko gdy wszystkie palce są razem, tylko wtedy dysponujemy całą ręka, którą jest emblematem naszej woli i może wykonać swoją powinność. Zatem, gdy jakiś naród uświadamia sobie swoje położenie w ludzkości, jako jeden z narządów, jako jeden organ wspólnego organizmu, który powinien wykonać swoją służbę, w konkretnym czasie, wtedy będzie na swoim miejscu.

Współcześni ludzie chcą podtrzymywać wiarę w starego boga. Wiemy, kim jest ten stary bóg. Nie obrażajcie się. Ten stary bóg doprowadził do wszystkich wojen, wszelkiej przemocy, wszystkich nieszczęść. U Pana Miłości jednak nie istnieje absolutnie żadne kłamstwo. Ten Pan Miłości patrzy na wszystkich ludzi, tak samo jak na najmniejsze istoty, z jednakową Miłością, z jednakowym współczuciem i jest gotowy pomagać wszystkim. I gdy do Niego przyjdzie jakaś mała istota, której forma uległa zniszczeniu, Pan daje jej inną formę i mówi: „Kontynuuj swoją pracę, nie bój się, idź do przodu”. Pytam zatem: co zyskaliśmy po tym, jak żyliśmy pięćdziesiąt - sześćdziesiąt lat na Ziemi i zakończyliśmy swoje życie? Przypuśćmy, że pewna matka urodzi piękną córeczkę, świetna dziewczyna, ładnie się ubiera, wielu chłopaków zabiega o jej względy, jest ona szczęśliwa, pytam ile lat będzie to trwało - pięć, dziesięć, piętnaście lat? Stopniowo jej twarz pomarszczy się, straci swoje piękno i świeżość, zrobi się brzydka i chłopacy ją opuszczą. Zjawią się inne piękności, które ją zastąpią i na końcu u niej powstanie niezadowolenie, że jej życie pozbawione jest sensu, że nie jest szczęśliwa. Najpierw była zadowolona, a potem jej życie stało się pozbawione sensu. Staje się ona podobna do europejskiego autora, który napisał książkę, w której podkreślał, że nie istnieje szlachetniejsza istota na ziemi niż człowiek oraz że życie jest dobre; lecz po tym jak przeszedł kryzys, pewne rozczarowanie ludźmi, napisał inną książkę, że nie istnieje istota gorsza od człowieka oraz że świat jest zły. Więc gdy wszystko nam idzie jak po maśle, mówimy „wszystko jest ładnie, Bóg jest bardzo dobry”. Gdy spotka nas jakaś katastrofa, jakieś nieszczęście lub sytuacja, jakiej nie mogliśmy przewidzieć, mówimy „nie ma bardziej niesprawiedliwego Boga na świecie niż teraźniejszy”. Świat idzie sobie po określonej drodze.

Jakiś czas temu, przyszła do mnie bardzo inteligentna, wykształcona kobieta, która chciała abym pomógł jej rozwiązać pewną sprawę, tj. nieporozumienie, a mianowicie: podczas wystawy, która miała miejsce w Antwerpii, jej obecny mąż (jako młody chłopak) również tam był. Usłyszał on, że w tym mieście był jakiś człowiek, który zasypiał, a będąc w tym stanie przepowiadał ludziom przyszłość. Zainteresował się na tyle, aby pójść do niego. Zechciał, aby jemu także coś przepowiedział. Poszedł do jego domu. Śpiący człowiek rzekł: „Ożenisz się bardzo młodo, będziesz miał czworo dzieci, ale jedno z nich umrze. Ożenisz się z miłości, będziesz żył szczęśliwie ze swoją żoną dziesięć lat. Potem jednak do twojego domu przyjedzie blondynka, popsuje twoje życie, a ty z nią zamieszkasz. Jeśli zdasz ten egzamin, po dziesięciu, piętnastu latach powrócisz do swojej pierwszej żony, wówczas będziesz żył z nią bardzo dobrze”. „I rzeczywiście, powiedziała mi ta pani, jedno z dzieci nam umarło. Gdy dziecko nam umarło, znalazłam tę notatkę z opisem przyszłości, pośród dokumentów męża. Ta blondynka weszła do naszego domu, popsuła nasze życie”. Potem mnie zapytała, co ma zrobić, czy ma zostawić swego męża. Powiedziałem jej niech śledzi rozwój, aby sama sprawdziła czy spełni się też reszta proroctwa. Zapytała mnie jak to możliwe, że te rzeczy się dzieją? A ja jej powiedziałem: „Życie jest z góry określone, lecz nie w sposób fatalny, istnieje jednak ciąg przyczyn, które określają z góry przyszłość historii ludzi”.

Nasze życie, tak jak się układa, też jest z góry zdeterminowane, poprzez ciąg poprzedzających je przyczyn. Jeśli wykorzystamy wiedzę na temat tychże przyczyn, możemy polepszyć życie, możemy walczyć ze złem na świecie, możemy je pokonać. To hindusi nazywają karmą lub upadkiem przez grzech. Możemy walczyć z upadkiem w grzech. Człowiek, który może upaść, popełniać grzechy, jest zdolny do tego by również powstać i zwyciężyć. Jednak dzisiaj, religijni ludzie, w swoim pojmowaniu idą w inną skrajność: mówią, że religia polepszy całkowicie nasze życie. Jest to tylko w pięćdziesięciu procentach prawda. Religia nie może całkowicie polepszyć naszego życia.

A to ich twierdzenie jest prawdą tylko w połowie, ponieważ my sami jesteśmy czynnikami działającymi na nasze przyszłe życie w pięćdziesięciu procentach na sto.

Mówię: w pięćdziesięciu procentach wpływ na nasze życie ma to, co nam określone, Przyroda; My sami - w dwudziestu pięciu procentach i w dwudziestu pięciu - społeczeństwo.

Zatem, gdy te trzy czynniki zaczną współgrać, w sensie okultystycznym i moralnym nadejdzie wzlot, pewna poprawa. Aby się to zrealizowało, konieczne jest uczestnictwo wielu osób. Powinni się zjawić, ażeby pracować w tym kierunku. Kiedy nadchodzi wiosna, czy powstaje ona z tylko jednego kwiatu? – Nie, z milionów, z wielu kwiatów. Potem fruną pszczoły, zaczyna się cała, wielka działalność Przyrody. I tak tworzy się jedna całość.

Zatem z okultystycznego punktu widzenia jesteśmy podobni do małych kwiatów, które rozkwitły. To znaczy, że nasza świadomość jest na takim stopniu rozwoju, że zaledwie zaczęliśmy rozróżniać dobro od zła. Mówicie: „człowiek może trochę kłamać”. Nie, w świadomym życiu nie dopuszcza się absolutnie żadnych kłamstw, tak samo jak w matematyce nie dopuszcza się żadnego błędu, ponieważ każdy dopuszczony błąd w architekturze, w technice, doprowadzi do niechcianych następstw. Kłamstwo, które dopuszczamy do swojego życia, również doprowadzi do takich następstw w naszej budowli, tak jak tych spowodowanych niepoprawnymi wyliczeniami jakiegoś architekta. Przynajmniej współcześni uduchowieni ludzie, powinni mieć reguły, tak jak muzycy. Dajcie jeden utwór muzyczny muzykom, wszyscy zachowają takt jego wykonania. Dajcie jakiś obraz kilku wybitnym malarzom i wszyscy oni namalują go według tych samych prawideł. Dajcie zadanie matematykom, i oni rozwiążą je używając tych samych reguł. A jak dochodzimy do życia duchowego, mawiacie: „muzyka nam niepotrzebna, obliczenia nam niepotrzebne, Pan uporządkuje wszystkie sprawy”. Nie, przyjaciele, w życiu duchowym wymagana jest ścisła matematyka, tam wszystkie rzeczy są ściśle określone. To czy jeden człowiek lub jeden naród będzie szczęśliwy lub nieszczęśliwy, zależy od pewnych dopuszczonych faktów.

W ten sposób, to wielkie prawo, które reguluje życie współczesnych europejskich narodów, postawiło je w miejscu, które zajmują. Ta dzisiejsza cywilizacja, która prawie się kończy, rozpoczęła się w Egipcie, przeszła do Syrii, Persji, Rzymu, Anglii, Germanii, Ameryki; teraz znów przechodzi przez Rosję, znów powraca na wschodni kontynent. Stamtąd obierze już inny kierunek. Ta fala, która dziś sunie na świecie i porusza ludzkość, nie jest falą mechaniczną. Wszyscy wy jesteście przeznaczeni by wziąć w niej udział, chcecie lub nie. I powinniśmy brać w tym świadomy udział.

Skąd się bierze szlachetność pewnego narodu? Dlaczego Anglicy są szlachetni? Dlatego że u nich przebudzona jest kolektywna świadomość. Mimo że zdarzają się im pomyłki, łatwo je naprawiają. Najwięcej okultystów jest wśród nich. Każdy naród, w którym budzi się ta kolektywna świadomość, uświadamia sobie w pewnym stopniu, że wszystko powinno podporządkować wspólnemu celowi. Anglicy to zrozumieli do pewnego stopnia. Ta świadomość budzi się nie tylko u Anglików, lecz wszędzie, na całej kuli ziemskiej. U wszystkich biednych ludzi, u wszystkich biednych wdów, sierót świadomość ta uniknęła. Czy wiecie, w jakim stanie znajdujecie się dziś? Jesteście w sytuacji amerykańskiego księdza, który miał zwyczaj codziennie zbierać biedne dzieci u siebie w domu i karmić je. Miał też zwyczaj przed jedzeniem czytać im „Ojcze nasz”. Pewnego dnia znalazł dziecko - sierotę, zaprowadził je do swojego domu, aby nakarmić, lecz przed tym powiedział mu:

- Przeczytajmy razem „Ojcze nasz”.

Zaczynają:

- Ojcze nasz, Który jesteś w niebie.

- Święć się imię Twoje – dziecko zatrzymało się, milczy.

- Czemu milczysz?

Ono zapytało:

- Jak to, a więc Pan jest naszym Ojcem?

- Tak.

- Więc, ty w takim razie powinieneś być moim bratem?

Tymi słowami dziecko chciało powiedzieć: „Ty jesteś księdzem, masz miękkie lóżko, dobrze się odżywiasz, a ja, brat, popatrz na mnie – drżę z zimna, głodny chodzę spać”. Ksiądz zrozumiał wówczas sytuację inaczej...

My tak samo. Chrystus przyszedł uratować świata. Czytamy „Ojcze nasz, który jesteś w niebie...” W żadnym państwie nie powinni być biedni ludzie, to wstyd, że dziś istnieją biedni ludzie! W każdym narodzie nie powinno być biednych wdów. Wstydem jest, że dziś nasi bracia i siostry sprzedają swoją godność za chleb! Tysiące naszych braci i sióstr są dziś w brudnych domach, sprzedają swoją godności. Wtedy mówimy: „w kościele, w Niebie jest Bóg, jest Chrystus”. Tak, ten Chrystus przyszedł dla tych brudnych – aby ich uratować, nie przyszedł dla sprawiedliwych. Zatem, powinniśmy mieć dziś godność wyprostować nasze błędy przeszłości. Powinniśmy je naprawić jakimkolwiek sposobem. Powinniśmy podać rękę naszym braciom i siostrom, którzy są upadłymi.

Dziś wszyscy ludzie cierpią z powodu niezrozumienia Miłości. Pozbawcie którąkolwiek roślinę słonecznego światła, i zaobserwujecie gwałtowne zmiany, jakie nastąpią. Pozbawcie którąkolwiek istotę Miłości, zadziała to samo prawo. Nie powinniśmy mówić o Bogu przyszłości, nie powinniśmy mówić jak o jakiejś odległej istocie, lecz jako Istocie, która działa w naszych sercach, abyśmy mogli czynić dobrowolnie, bez przemocy Jego Wolę i Jego Prawo.

Teraz wszyscy wy jesteście zaproszeni na wielką gościnę - stół świata. Ten Pan Miłości zaprószył was, niezależne od waszego położenia, niezależnie od waszej wiary. Dziś On woła was, abyście uczynili jeden krok ku górze; nie jako Bułgarzy, nie jako ewangeliści, nie jako prawosławni, nie jako katolicy czy mahometanie, lecz jako rozumne istoty, jako bracia, którzy są zrodzeni z tego samego Ojca, gdzie w waszych żyłach płynie ta sama krew. Jedna i ta sama krew płynie w żyłach wszystkich ludzi. Gdy zrozumiemy ten fakt, jest to Nowa nauka, tak powinna zreformować się religia. Jeżeli w przyszłości religia nie przyjmie tego wielkiego prawa, będzie ona skazana na zaniknięcie w ciągu stu lat i napiszą jej z góry „Niech jej Bóg wybaczy”. Ja mówię jedną wielką Prawdę. To duchowni muszą wiedzieć oraz umieścić w kościele napis: „Bóg jest Miłością i wszyscy my poświęcimy się w imię Miłości”. Wszyscy biskupi, księża, matki, nauczyciele, sędziowie powinni przestrzegać tego samego prawa. To powinna być zasada ogólna – Miłość. I jak spotkamy się wszyscy, to poznamy, że jesteśmy braćmi. Wtedy posiądziemy inną wiedzę, inną naukę, a te granice, które teraz istnieją pomiędzy nami, znikną. Zacznie się wtedy Nowe życie, które wniesie Pokój i Radość: Pokój – w naszych umysłach, Radość – w naszych sercach, Siłę – w ludzkiej woli.

Nastał czas, gdy wszyscy powinniśmy żyć w tej zbiorowej świadomości ludzkości, wiedzieć, że nie ma śmierci. Ludzka dusza, ludzka świadomość nie umiera. Człowiek zmienia ludzkie ciało, kształt się zmienia, lecz jest to nieistotne. Człowiek zmienia wiele ciał, wiele organów, lecz jako dusza, która rozwija się, jako świadomość w Przyrodzie, pozostaje zachowana. Jest to fakt, bez żadnych wyjątków. Sprawdźcie Prawdę, a przekonacie się. Zatem, ja wam mówię: sprawdźcie Prawdę, która istnieje wewnątrz was, poszukajcie waszych ideałów wewnątrz siebie, w waszych duszach. Tego ideału nie znajdziecie na zewnątrz. Jest on w waszych duszach, jest w waszych mózgach, jest w waszych ciałach, tak samo jak energia jest w nasionku, a nasionko włożone jest do ziemi. Wyciąga ono soki od niej i tworzy wszystkie organy. Tak samo wszystkie energie, które są wewnątrz waszego ciała, z pomocą tego samego prawa wykorzystane są przez ludzkiego ducha do tworzenia wszystkich organów ludzkiego ciała.

Zatrzymam się na następującym fakcie: ile lat wykorzystano na stworzenie waszej ręki? Te koście lub stawy palców pokazują ile milionów lat żył człowiek; pokazują one historię ludzkości, historię ludzkiego rozwoju, stan, przez który przechodziła cala ludzkość. Jeśli powiedziałbym wam, że palec ludzki opowiada całą ludzką historię, powiecie, że jest to niemożliwe, że to jest żart. Tak, dla tego, kto nie rozumie prawa Przyrody, tak jest.

Pewnego dni spacerowałem z przyjaciółmi w iglastym lasu. Zatrzymaliśmy się przed jednym drzewem i powiedziałem: „Słoje tego drzewa pokazują, przez jakie lata było więcej wilgoci, a przez które mniej wilgoci. Można to poznać po tych słojach”. Możecie sprawdzić ten fakt. Więc, gdy rok był obfity w deszcz, odległość pomiędzy tymi pierścieni są większe i na odwrót – gdy rok był pozbawiony obfitych opadów, są one mniejsze. Zatem z pomocą matematyki można obliczyć, i w przybliżeniu określić jak była ilość wilgoci. W ten sposób wilgoć jest rejestrowana.

Tak samo pewne wydarzenia są rejestrowane w naszych ciałach – osobiste, społeczne, i narodowe. Czy wiecie o tym? Niesiemy grzechy całej ludzkości. Nie myślcie, że my, którzy jesteśmy daleka od Afryki, nie niesiemy grzechów Afrykańczyków. Tak, niesiemy je. Jest pewna wewnętrzna siła, która łączy ludzi i przeplata ich życia. Dlatego, w przyszłości, gdy uświadomimy sobie to wielkie prawo, zrozumiemy, że wszyscy ludzie powinni stworzyć dobre warunki, aby można było uniknąć wszystkich współczesnych nieszczęść. Nieraz wam mówiłem, że tylko matki są w stanie stworzyć ten stan. Każda matka, gdy pocznie dziecko, męskie lub żeńskie, powinna powiedzieć: „Córko, synu, chcę byś żył w przyszłości zgodnie z prawem Miłości i abyś stanowił jej Pełnią”. Jeżeli ona tak powie, będzie miała córkę lub syna niczym bohatera, którzy będą żyli z prawem Miłości. Każda matka powinna mówić to swoim dzieciom. Młodzi, którzy się żenią powinni powiedzieć: „Nasi synowie i córki powinni żyć dla Miłości, dla Pana Miłości, który jednoczy ludzi”. Nowa generacja będzie nosicielem nowych idei, Boskiej Miłości. A jeśli idziemy tak jak teraz, jeśli rodzimy się w ten słaby sposób i chcemy wychować na nowo ludzi, którzy czynili inaczej przez tysiące lat, niczego nie osiągniemy. Człowiek może być wychowany na nowo tylko w brzuchu swojej matki – w Miłości Boga, a sam nie może wychować się na nowo. Tylko matka jest w stanie stworzyć człowieka na nowo, wykształcić go na nowo. On sam stanowi czynnik swojego wychowania na nowo, w pięćdziesięciu procentach na sto. Jest on podobny do statku bez steru, który może być wszędzie popychany przez fale.

A więc, w przyszłości warunki dla kobiet powinni być zmienione. Kobiety, które zachodzą w ciążę, powinny być trzymane w najlepszych warunkach, również warunki dla dzieci powinny być zmienione. Powinniśmy zacząć, ale nie mechanicznie, lecz zgodnie z tym prawem, które działa w Żywej Przyrodzie. Ta Przyroda jest żywa, jest doskonała; czytam w niej, jakimi pięknymi metodami ona dysponuje! Jeśli Bułgarzy zastosują metody Przyrody, polepszyliby swoje położenie. Jakie wielkie bogactwa są w niej ukryte! W dziesięć lat spłaciliby oni wszystkie swoje długi. Lecz będą musieli nauczyć się tej Żywej Przyrody. A teraz co ci Bułgarzy robią? – Spodziewają się skądś swojego zbawienia, spodziewają się go stamtąd, skąd ono nie przyjdzie. Jest to zbawienie wewnątrz Żywej Przyrody, bo tam działają jej siły. Ludzie musza tylko zaprzęgnąć je do pracy, aby zaczęli pracować zgodnie z prawem Miłości, dla dobra wszystkich. W ten sposób nadejdzie również ich błogosławienie.

Teraz, to wielkie prawo nawołuje wszystkich ludzi do braterstwa i siostrzeństwa. Tylko wtedy będziemy posiadać Nową naukę braterstwa i siostrzeństwa. A jaka jest nasza nauka teraz? Dziecko się opiekuje małym jagniątkiem, które całuje, robi mu wieńce, gdy przyjdzie któregoś dnia jego matka i powie: „Żebyś mogło żyć, dziecko moje, powinniśmy zarżnąć to jagniątko”. Małe dziecko płacze. Mówicie: „Nie, tak należy żyć”. No i jak myślicie, czy wasze dziecko będzie wychowane? Ono zapyta siebie: „Jak to, ten Pan, który jest taki dobry pozwala żeby poderżnąć gardła temu jagniątku?” – „Cóż, dziecko, tak Pan przykazał”. Nie, to nie Pan tak przykazał, to my tak ułożyliśmy życie. A teraz wyzwólmy się naszych zakłamań! Aby nie myśleć, że to Pan tak ułożył świat. Nie, tego jagniątka nie należy zarzynać. Teraz mamy kulturę zabijania, okaleczania nóg temu czy tamtemu. Słychać tylko „bum-bum”. Wszyscy mówią „to dla ojczyzny”. Lecz jakie korzyści przyniesie wojna ludzkości? – Absolutnie żadnych korzyści. Ludzie zrobili się źli, wojny dziś przyniosły obłudę. Przyszłe wojny też niczego dobrego nie przyniosą. Musimy walczyć, lecz w jaki sposób? – Walczyć, ale nie mordować. To prawo Miłości teraz przywołuje ludzi. Powinni przyjść najbardziej uzdolnieni, najwięksi, najlepsi z ludzi – matki, ojcowie, nauczyciele, księża, ludzie bezinteresowni, aby zajęli się tym ważnym dziełem. Jeżeli nie przyjdą na czas, przyjdą inni.

Teraz, sprowadzę swoje wnioski do następujących: ani odrobinę mam za celu wymuszać wam wiary, chcę abyście spróbowali. Potrzebne są tylko doświadczenia i doświadczenia, nic więcej! To jest wewnętrzne doświadczenie. Tak jak każda roślina powinna znaleźć swój grunt, znaleźć wszystkie sprzyjające warunki dla swojego rozwoju, tak również każdy człowiek na świecie powinien znaleźć swoje sprzyjające warunki, aby mógł wzrastać i rozwijać siebie. Nigdy nie uważajcie, że warunki, w których żyjecie, nie są sprzyjające. Jest to tylko zewnętrzne, subiektywne pojmowanie. Podczas rozwoju kolektywnej świadomości, każdy człowiek jest dokładnie na swoim miejscu. Lecz my łudzimy się i mówimy: „czemu nie jestem jak ten pan?”. Nie patrzcie na tego człowieka od zewnątrz; on może być bogaty, może mieć różnorodne jedzenie, lecz być nieszczęśliwym, jego życie wewnętrzne - zepsutym, może mieć zawał serca, a żołądek chory.

A ten, biedny, nie ma takiej obfitości, lecz jest zdrowy, jedzenie mu smakuje. Szczęście człowieka zależne jest od dyspozycji jego ducha – bycie zadowolonym z tego, co dostał w danej chwili. I gdy ci ludzie się zjednoczą, powinni posiadać jednakowe idee. Idee każdego z nas powinny być prawidłowe. Nie mówię, że zawsze są prawidłowe, lecz indywidualnie są prawidłowe. Zatem w aspekcie osobistym, społecznym i narodowym powinniśmy skorygować nasze idee i wprowadzić Nowe idee, które przychodzą na świat z góry. Tak jak roślina buduje swoje kształty, tak samo my powinniśmy prawidłowo budować swoje myśli i uczucia.

Niektórzy mówią „życie teraz jest bardzo ciężkie”. Nie, mówiłem też innym razem, że teraz znajdujecie się w najbardziej sprzyjających warunkach Życia. Jesteście w położeniu Żydów, którzy wyszli z Egiptu. Może i na pustyni nie macie mięsa, ani innych rzeczy, lecz macie wodę i czyste powietrze, a faraon nie będzie wam rozkazywał. Lepiej, aby człowiek był swobodny na Pustyni, aniżeli był niewolnikiem i jadał mięso, miał wszystkie przyjemności, a faraon ze swoim biczem okładał was i rozkazywał wam: „dachówki i cegły będziecie robić!” I powiecie wtedy: „Nie ma co, trzeba je zrobić”. Nie, nie będziemy więcej robić cegły i dachówek. Czeka na nas długa droga przez Pustynię Boskiego Życia.

Wszyscy młodzi, którzy mogą iść, powinni założyć sobie po jednym plecaku i iść do przodu. Czy wiesz, jakim będziesz wtedy? – Gdy spotkasz któregoś człowieka, swobodnie przejdziesz swoją drogę. A teraz jak spotkasz kogoś, zwiniesz się, ukryjesz się, aby cię nie okradł, aby nie zabrał ci coś z kieszeni. Mówisz „on jest złodziejem”. Mówię: świat dziś pełen jest złodziei. Powiedzcie mi, kto nie jest złodziejem, kto z was nie wsadził ręki do kieszeni swojego ojca? Kto nie brał zakazanego owocu? A w przyszłości, gdy wejdziemy do pewnego ogrodu z owocami, prawem Miłości powiemy: „Bracie, czy mogę zerwać sobie jeden owoc z twojego ogrodu, albo ty mi zerwiesz?” I on mi odpowie: „Możesz bracie, zapraszam!” Gdy pojadę do jakiegoś przyjaciela, zapytam: „Bracie, czy mogę przenocować w twoim domu?” – „Możesz”. Taka powinna być Nowa nauka. A teraz co odpowiesz? – „Panie, jest hotel, idź tam, nie dysponujemy wolnymi pokojami, mamy kryzys mieszkaniowy itp.” i po sprawie. Teraz jak spotkasz kogoś, zaczynasz go pytać „czy ty jesteś Bułgarem, czy wierzysz w Boga, z której partii jesteś” itd. Nie mówię, że te sprawy są złe, tylko że nie są one istotnymi. Powinno w nas przenikać szlachetne uczucie Braterstwa, że gdy spotkamy kobietę lub mężczyznę, ujrzymy w ich twarzach naszego brata. Jeżeli możecie wypracować takie uczucie Braterstwa, postawicie ludzkość na jednej nowej nodze. I wtedy nie będzie istniało pomiędzy nami nieporozumienie, lecz prawidłowe dążenie.

Jest to Boska nauka, która teraz przychodzi na świat. Posiadły ją małe dzieci, a po dziesięciu latach małe dzieci będą tego nauczać. Po dziesięciu latach, gąsienice wyjdą ze swojego stanu poczwarek i zaczną lecieć ze swoimi skrzydłami. Powiedzą: „Nie, nie potrzebne są kokony”. Na świecie przychodzi to prawo. Fakty teraz grupują się, a prawa ustalają się. Przechodzimy ze świata materialnego do świata duchowego, wszystko przechodzi z wymiaru osobistego do wspólnego. Tzn. nie myślmy tylko o prawie ubezpieczeń społecznych – aby każdy dbał, by po swojej śmierci pozostawił w dziedzictwie kilka milionów: temu pozostawił tyle, tamtemu pozostawił tyle, zrobił „dobre uczynki”, żeby powiedzieli potem, że ten i ten człowiek zmarł i pozostawił tyle pieniądze, szlachetnym człowiekiem był. Nie, w przyszłości ludzie nie będą umierać, nie będą potrzebować pomników.

Zatem, włóżcie Miłość w dążenia waszego serca, jako uczucie w swojej duszy, jako siłę w swoim umyśle, i jako zasadę w swoim duchu. W tym jest zbawienie ludzkiego ducha, w tych trzech rzeczach powinniście pojąć Miłość: jako dążenie w sercu, niezwyciężone dążenie w dół; jako uczucie w duszy – w górę, i jako pewną siłę, dającą poszerzenie umysłu, która zawiera w sobie rozumną zasadę: wiedzieć, dlaczego żyjemy, dlaczego przyszliśmy, skąd przyszliśmy i jakie jest nasze przeznaczenie na Ziemi.

Wykład soborowy Nauczyciela Beinsy Duno, wygłoszony 19 sierpnia 1921 roku w mieście Weliko Tarnowo[1]

[1] Weliko Tarnowo – poprzednia stolica Bułgarii; Sofia – obecna stolica Bułgarii.

Tłumaczenie: Gerasim Stojczew Galitonow

Podziękowania dla Mariusza za pomoc w pracy nad polską wersją

Copyright (c) 1997 Publishing House "Byalo Bratstvo" All Rights Reserved

 

Home English Russian French Bulgarian Polish Deutsch Slovak Spanish Italian Greek Esperanto

About    Search History    Top 100    Search Help